Obiekty proponowane do zwiedzania na terytorium Polski, są wymienione w Załączniku do regulaminu. Autorzy, odznaki zastrzegają sobie interpretację regulaminu odznaki. Odznaka została wprowadzona w życie Uchwałą nr 4/2009 z dnia 19.04.2009 r., Zarządu Oddziału Wojskowego PTTK w Chełmie i obowiązuje z dniem podpisania.
„Masy wodne zmyły zapory minowe, które okupanci zbudowali na lewym brzegu. Obecnie duża ilość min płynie z prądem rzeki” Wybory parlamentarne w Holandii. Zdecydowane zwycięstwo
Zbiorniki wodne w Holandii co roku zbierają śmiertelne żniwo wśród mieszkańców. Najwięcej wypadków ma miejsce w wakacje: to wtedy dochodzi do utonięć najczęściej wskutek nieodpowiedniego pływania. Sytuacja z 15 stycznia pokazuje jednak, że żywioł może zagrażać życiu także w sezonie zimowym.
Zwykła zapora. Do realizacji planu budowy przyczyniła się wielka powódź, która nawiedziła Niderlandy w 1916 r. Zapora miała pełnić funkcję typowo użytkową, czyli łączyć dwie prowincje: Fryzję oraz Holandię Północną. Prace rozpoczęto w 1927 roku i szybko okazało się, że nie będą one łatwe. Składały się bowiem z
Świat. Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 470. 24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Ukraina walczy ze skutkami zniszczenia zapory w Nowej Kachowce, wysadzonej
Zapory wodne w Paragwaju (2 strony) Zapory wodne w Peru (1 strona) W. Zapory wodne w Wenezueli (1 strona) Tę stronę ostatnio edytowano 3 gru 2019, 22:38.
Tak dla porównania, po rozmyciu zapory w Niedowie w 2010 r., jej odbudowa, a właściwie budowa na nowo, trwała prawie 7 lat. Przypominam, że mamy XXI w., maszyny, technologie, bla bla bla. Parametry techniczne. Zapora i elektrownia w Złotnikach jest zaporą kamienno – betonową typu ciężkiego. Jej wysokość całkowita wynosi 36 m
Slezská Harta(Śląska harta) Zapora wodna usypana w latach 1987-1997 na rzece Morawicy oprócz zaopatrzenia regionu Ostrawskiego w wodę służy rownież jako ochrona przed powodziami, miejsce uprawiania wędkarstwa sportowego, hodowli ryb i jako miejsce rekreacji.W zaporu jest elektrownia.W wiosce Leskovec nad Moravicí jest centrum informacyjne i da sie kupić bilet do podróźu statkiem.
Kategorie: Zapory wodne w Afryce. Gospodarka Egiptu. Obiekty budowlane w Egipcie. licencji Creative Commons: uznanie autorstwa, na tych samych warunkach, z możliwością obowiązywania dodatkowych ograniczeń. Zobacz szczegółowe informacje o. Korzystasz z Wikipedii tylko na własną odpowiedzialność.
Wskutek eksplozji poziom wody w Dnieprze w biegu poniżej zapory podniósł się o 2,5 m. Fala powodziowa niszczy na swojej drodze wszystko, co napotka, w sieci można znaleźć nagrania z
aBnlum. Często z dumą patrzymy na holenderskie innowacje i z tego powodu chcielibyśmy zwrócić uwagę na projekt Afsluitdijk. Liczący 80 lat Afsluitdijk jest symbolem holenderskiej walki z wodą. Od samego początku niejednokrotnie udowodnił on swoją funkcję zaporową i gospodarczą. Ta struktura kontroli wody, o której kiedyś dużo się mówiło, w międzyczasie została pokonana przez czas. Z szacunkiem dla jej ikonicznej wartości i historii, Afsluitdijk otrzyma teraz zasłużony lifting. Prace rozpoczną się w 2017 roku i mają zostać zakończone do 2022 roku. Afsluitdijk w pigułceWzmocnienie śluzEnergia odnawialnaLagersmit & watermanagement Afsluitdijk w pigułce Wytrzymałość na silne sztormy, które mogą wystąpić tylko raz na 10 000 lat. Wystarczające odprowadzanie wody z IJsselmeer do Morza Wadden i migracja ryb z Morza Wadden do IJsselmeer. Generacja energii odnawialnej przez elektrownię wodną. Wiąże się to z wytwarzaniem energii poprzez mieszanie wody słonej i słodkiej, jak również z pływów morskich. Zwiększenie ruchu turystycznego poprzez zapewnienie doskonałej infrastruktury rowerowej. Oszacowane koszty wynoszą 800 mln EUR. Dla porównania, koszt budowy wału 80 lat temu wyniósł 125 milionów euro. Zwrócimy uwagę na niektóre z tych działań. Wzmocnienie śluz Bridges and locks also form part of the water control structure and consequently must also meet the water safety standards. W przypadku silnego sztormu, śluzy muszą być w stanie wytrzymać napór wody. Podobnie jak w przypadku wałów przeciwpowodziowych, ani śluzy zrzutowe, ani śluzy żeglugowe nie spełniają obecnie obowiązujących norm bezpieczeństwa, dlatego muszą zostać wzmocnione. Po wzmocnieniu śluzy będą ponownie spełniać normy bezpieczeństwa co najmniej do 2050 r. Jeśli chodzi o śluzy nawigacyjne, w przypadku Den Oever podjęto decyzję o budowie nowej struktury kontroli wody w porcie zewnętrznym, tuż przed istniejącą śluzą nawigacyjną. W związku z życzeniem wyrażonym przez region, śluzy w Kornwerderzand zostaną nie tylko wzmocnione, ale również powiększone. Energia odnawialna Zmiany klimatu są powodem, dla którego wały przeciwpowodziowe Afsluitdijk wymagają wzmocnienia. Powodzie często są konsekwencją zmian klimatycznych w Holandii. Poprzez optymalne generowanie energii odnawialnej, na przykład ze słońca, wiatru i wody, wały przyczyniają się do tego, aby w jak największym stopniu temu zapobiec. Afsluitdijk jest idealnym miejscem do generowania energii odnawialnej. Weź pod uwagę ilość wiatru i fakt, że intensywność światła na północy jest wyższa niż w innych obszarach w Holandii. Ponadto, energia może być generowana poprzez wykorzystanie przepływów wody, różnicy w poziomie wody pomiędzy niskim i wysokim przypływem oraz interakcji wody słodkiej i morskiej. Rządy, jak również instytuty wiedzy i firmy są bardzo zainteresowane tematem Energy & Water. Strony te często współpracują w ramach Energy Valley. Lagersmit & watermanagement Wspaniale jest widzieć stopień, w jakim Holandia jest postępowa, jeśli chodzi o wodę. Nie mamy wyboru i dlatego po prostu to robimy. Firma Lagersmit konsekwentnie angażuje się również w opracowywanie innowacyjnych i trwałych rozwiązań. Na przykład uszczelki firmy Lagersmit, takie jak Supreme i Liquidyne, sprawiają, że śluzy są bardziej niezawodne, a przepompownie bardziej trwałe. .
Jeśli nie możesz pokonać wroga, zaprzyjaźnij się z nim. Dewizę tę zalewani zewsząd przez wodę Holendrzy opanowali do perfekcji. „Deus mare, Batavus litora fecit”, czyli „Bóg stworzył morze, ale Holender wybrzeża” – mawiali średniowieczni mieszkańcy Niderlandów. Także współcześni zwykli z dumą powiadać, że Bóg stworzył świat, ale swój kraj oni sami. I nie ma w tym wielkiej przesady. Spora część Holandii składa się z terenów wydartych wodzie (mowa tu o osuszaniu i tworzeniu polderów). Alblasserwaard / fot. Eppo W. Notenboom Mało który kraj jest tak silnie związany z wodą jak Holandia, położona u ujścia trzech wielkich rzek: Renu, Mozy i Skaldy, a w znacznej części na terenach poniżej poziomu morza. Wodny żywioł od zawsze był jej przekleństwem i dobrodziejstwem jednocześnie. Zabierał ziemię i dobytek, ale także przyczynił się do jej potęgi. Żyzna gleba dawała dobry plon, a dobrze rozwinięta flota sprawiła, że dzięki handlowi morskiemu ten niewielki kraj wyrósł na jedną z największych potęg gospodarczych nowożytnej Europy. Dzięki umiejętności Holendrów osuszania zbiorników wodnych europejskie terytorium Holandii mogło rozrastać się bez konieczności dokonywania podbojów. Przykładem najmłodsza prowincja Flevoland (ustanowiona 1 stycznia 1986 r.), która znajduje się na obszarze dawnej zatoki Zuiderzee. W wyniku osuszania powierzchnia kraju zwiększyła się z 33,6 tys. km² (1960) do 41,5 tys. km² (1992). 2/5 obszaru Holandii to poldery! Noordoostpolder Ze względu na ukształtowanie terenu i zależność od Morza Północnego, a także wspomnianych wielkich rzek, w Holandii zachodziły nieustanne zmiany o charakterze geograficznym i demograficznym. Do geograficznych należy zmiana kształtu wybrzeża i powstanie w XIII – XV w. Wysp Zachodniofryzyjskich i zatoki Zuiderzee, co było wynikiem wdarcia się Morza Północnego w głąb lądu. Podniesienie się poziomu morza w III w. i częste powodzie sprawiły, że z terenów nadbrzeżnych masowo emigrowali Fryzowie, po których pozostała tylko nazwa. Osuszanie zatok zmuszało przekształcanie się miast rybackich w rolnicze, czego przykładem Veere. Los tego miasta doskonale pokazał holenderski dokumentalista Beert Haanstra w dokumencie „…en de zee was niet meer” (1955) (pol. „I morza już nie ma”). Ponadto walka z żywiołem ukształtowała charakter Holendra jako człowieka pracowitego, wytrwałego i umiejącego pracować w zespole. Bez współpracy z sąsiadem żaden gospodarz nie mógłby przecież osuszyć swojego pola. No i trudno nie wspomnieć o tym, że po zalewanej przez wodę Holandii nawet św. Mikołaj porusza się na… statku! Z nadmiarem wody walczono tak, jak na to pozwalały umiejętności. Przed 2500 laty Fryzowie budowali swoje wioski na sztucznych wzniesieniach. Tradycja ta zresztą przetrwała wieki w postaci tzw. terpów. Spotykamy je także na polskich Żuławach, na których w XVI wieku osiedlali się holenderscy mennonici (zobacz: Holandia na Żuławach). Pierwsze poldery zaczęto tworzyć już w VIII w. a groble wznoszono od około pierwszego tysiąclecia. Prawdziwy przełom w technice osuszania ziem przyniosło jednak dopiero zastosowanie wiatraków, wynalezionych w XV wieku. Służyły one do odpompowywania wody z polderów do kanałów, a system ten funkcjonował aż do końca XIX w. W dawnej Holandii funkcjonowało 10 000 wiatraków, z czego do dziś przetrwało jedynie 1200. Służą obecnie niejednokrotnie jako budynki mieszkalne i piękna ozdoba krajobrazu. A czyż można sobie wyobrazić Holandię bez wiatraków? Wiatraki z Kinderdijk W XX wieku rolę wiatraków przejęły sterowane komputerowo pompy. Za ich pomocą woda odprowadzana jest z kanałów polderu do specjalnych zbiorników i kanałów retencyjnych umiejscowionych poza granicami polderu. W razie suchego lata zgromadzona w nich woda jest przepompowywana z powrotem do polderu, zapewniając odpowiednie nawadnianie pastwisk, pól i terenów ogrodniczych. Obecnie w Holandii znajduje się 445 polderów. Najmniejszy ma zaledwie hektar powierzchni , a największy – wschodnia część prowincji Flevoland (Oostelijk Flevoland) – ma powierzchnię 54 000 hektarów. Ale najważniejszy problem dla Holandii stanowi kwestia ochrony jej terytorium przed powodziami, których straszliwych skutków doświadczyła wielokrotnie. Najtragiczniejsza z nich miała miejsce 1 lutego 1953 r., kiedy to woda przerwała tamy i wdarła się w głąb kraju na odległość 75 km, zabijając 1835 osób i kilkadziesiąt tysięcy sztuk bydła. Ogromne straty w wyniku zasolenia ziem poniosło rolnictwo, a samo osuszanie zalanych terenów zajęło ponad 10 miesięcy. Od wieków zabezpieczano się więc przed powodziami różnego rodzaju tamami i groblami (hol. dijk, dam). Naturalną ochronę wybrzeża, zwłaszcza od ujścia Renu po miasto Den Helder, gdzie linia brzegowa jest prosta, stanowią plaże i wydmy, których wysokość sięga 60 m. Ponieważ podmywane przez morze wydmy ulegają nieustannej erozji, specjalne statki co jakiś czas podsypują na plażę piasek wydobywany z dna morskiego w odległości 10-20 km od lądu. Na zdjęciu: groby ofiar powodzi z 1953 r. Kolejnym rozwiązaniem są groble, usypywane przez Holendrów od tysiąca lat, ale i to zabezpieczenie okazało się niewystarczające. Dwie katastrofalne powodzie – z lat 1916 i 1953 – doprowadziły więc do powstania ambitnych planów hydrotechnicznych, które na zawsze zmieniły oblicze Holandii. Ale jak zostało to powiedzane w dokumencie Haanstry „De stem van het water” – jeśli Holendrzy zamierzają żyć dalej w tym małym kraju, muszą myśleć z rozmachem. Pierwszy z tych planów wymusiła powódź z 1916 r. W jej wyniku ostatecznie zrealizowano projekt odcięcia zatoki Zuiderzee od morza. Nie był to nowy plan – z zamiarem zamknięcia Zuiderzee noszono się już od drugiej połowy XVII w., ale nie pozwoliła na to ówczesna technologia. Do tematu powrócił pod koniec XIX w. inżynier Cornelis Lely, a projekt wdrożono w 1918 r. przez budowę olbrzymiej, wynoszącej 32 km długości tamy Afsluitdijk (dosłownie: tama zamykająca). Tama rozciąga się od Den Oever w prowincji Holandia Północna do Zurichu we Fryzji. Jej szerokość wynosi 90 m, a wysokość 7,25 m. Praktyczni Holendrzy wykorzystali ją do zbudowania autostrady A7/E22, łączącej Amsterdam i Groningen. Afsluitdijk Odcięcie Zuiderzee spowodowało powstanie jeziora IJselmeer i skrócenie linii brzegowej o około 600 km. Ponadto umożliwiło stworzenie trzech wielkich polderów: Noordoostpolder o powierzchni 48 000 ha, Oostelijk Flevoland – o pow. 54 000 ha i Zuidelijk Flevoland o pow. 44 000 ha. Po zasiedleniu wyłoniła się z nich najmłodsza prowincja Flevoland. Z ambitnego planu osuszenia całego Zuiderzee zrezygnowano, ale w 1976 r. postawiono tam jeszcze jedną tamę – Markerwaarddijk (dawniej Houtribdijk), w wyniku czego z IJsselmeer wyłoniło się na południu jezioro Markermeer. Katastrofalna powódź z 1953 r. doprowadziła do powstania planu Delta, zakładającego budowę systemu tam i zapór odgradzających od Morza Północnego ujścia Renu, Mozy i Skaldy. W ramach tego planu zbudowano mobilną zaporę wodną na rzece Hollandse IJssel (1958), a następnie cztery główne tamy: Haringvliet (1971), w cieśninie Brouwershaven (1972), na Skaldzie Wschodniej i na cieśninie Veere. Realizacja Planu Delta trwała 30 lat, zakończyła się w 1986 r., a kosztowała około 15 miliardów dolarów. Ostatnim wielkim projektem było zabezpieczenie Rotterdamu przed skutkami cofki na Renie (wdzieranie się morskich fal mogłoby zatopić miasto). Ponieważ ze względu na transport morski odbywający się na Nieuwe Waterweg budowa stałej zapory nie wchodziła w grę, zdecydowano się na zbudowanie olbrzymich wrót, zamykanych w razie potrzeby. Maeslantkering (największa ruchoma budowla hydrotechniczna na świecie) zostało oddane do użytku w 1997 r., po sześciu latach budowy. Na zdjęciu poniżej: Maeslantkering. Trzeba przy tym zaznaczyć, że planując te wszystkie obiekty hydrotechniczne Holendrzy nie zapomnieli o ochronie środowiska naturalnego. Aby zapobiec przekształcaniu się dawnych obszarów morskich w zbiorniki słodkowodne, zadbano o nieustanny dopływ świeżej słonej wody. Zbudowanie wszystkich wyżej wymienionych obiektów nie kończy jednak walki Holandii o przetrwanie w starciu z wodnym żywiołem. Kolejne zagrożenie, o którym muszą pomyśleć już dziś, wiąże się z ociepleniem klimatu i groźbą podniesienia poziomu wód (do roku 2100 ma się on podnieść o 1,3 m, a do 2200 o 4 metry). Raimond Spekking: Oosterschelde-Sturmflutwehr, Pfeiler Nordseeseite Szacuje się, że w związku z tym zjawiskiem jedna czwarta budowli hydrotechnicznych nie spełnia już norm bezpieczeństwa. W związku z powyższym rząd Holandii powołał Komisję „Delta”, która ma pokierować nowymi projektami. Mają one być długoterminowe i innowacyjne, uwzględniając potrzeby gospodarki, bezpieczeństwa energetycznego lub ochrony środowiska. Nie trzeba dodawać, że ochrona Holandii przed wodą kosztuje podatnika ogromne pieniądze. Ponadto czuwanie nad bezpieczeństwem kraju jest obowiązkiem każdego. I tak każdy, kto posiada na swoim terenie kanał odwadniający, ma obowiązek dbać o jego drożność. Obrona przed wrogami Praktyczni Holendrzy nie byliby sobą, gdyby nie starali się wykorzystać wody w innych celach niż żegluga czy nawadnianie polderów. Skoro mieli jej pod dostatkiem, postanowili używać jej także w celach obronnych, zalewając tereny zagrożone zdobyciem przez nieprzyjaciela. Woda musiała być na tyle głęboka, aby uniemożliwić marsz piechoty, ale na tyle płytka, aby nie mogły po niej pływać łodzie transportujące wojsko lub amunicję. Po raz pierwszy wykorzystano tę metodę w latach 1573 i 1574 przeciwko Hiszpanom oblegającym Alkmaar i Lejdę. W następnym wieku zbudowano w oparciu o tę metodę i przy wykorzystaniu istniejących zbiorników wodnych cały system śluz i fortyfikacji tworzących tzw. Holenderską Linię Wodną (Starą). W 1672 r., w czasie trzeciej wojny angielsko-holenderskiej, Holenderska Linia Wodna sprawdziła się, skutecznie powstrzymując wojska Ludwika XIV. System ten co prawda zawodził w czasie mrozów (przekonano się o tym w czasie wojen napoleońskich), ale w II połowie XIX wieku linię wodną rozbudowano i zmodernizowano, tworząc tzw. Nową Linię Wodną. Na mapce powyżej: Stara Linia Wodna. Co ciekawe, mimo że system obronny oparty na zalewaniu polderów nie zdał egzaminu w czasie II wojny światowej, gdyż o sukcesach militanych Niemiec przesądziło lotnictwo, władze Holandii poważnie rozpatrywały stworzenie nowej linii wodnej dla obrony przed… postępującą na zachód Armią Czerwoną. Plan zakładał skierowanie wód Renu i Waalu w koryto IJssel, dzięki czemu powstałoby gigantyczne rozlewisko. Planu tego nie zrealizowano, a budowle nowego systemu rozebrano. Na wieki wieków woda “Czy my kiedykolwiek uwolnimy się od wody?” – pyta Bert Haanstra w „De stem van het water” (Głos wody) z 1966 r. I zaraz odpowiada, że: „Nie. Tkwimy w niej po uszy. I musimy z nią żyć od małego”. Zgodnie z tą zasadą Holendrzy już małe dzieci oswajają z wodą, a gdy nieco podrosną, uczą ich pływania. I nie ma zmiłuj! Nie pomogą żadne łzy. Kadr z filmu: „De stem van het water” W Holandii pływają nawet krowy, choć te akurat tylko na specjalnych tratwach. A gdy woda w kanałach zamarznie, znowu daje o sobie znać holenderski pragmatyzm. W odstawkę idą łódki, a na nogach pojawiają się łyżwy (jeżdżono na nich już od wieków, co doskonale pokazuje holenderskie malarstwo). I każdy tylko czeka, aby temperatura obniżyła się na tyle, aby można było dać sygnał do wyczekiwanego wyścigu 11 miast – Elfstedentocht. Trasa długości prawie 200 km przebiega zamarzniętymi kanałami, rzekami i jeziorami pomiędzy jedenastoma miastami Fryzji. Elfstedentocht – kadr z filmu “De stem van het water” Niestety, wskutek ocieplania się klimatu wyścig odbywa się coraz rzadziej, ostatni miał miejsce w 1997 r. Renata Głuszek Zdjęcia: Eppo Notenboom, Wikimedia Commons, “De stem van het water” (Bert Haanstra), Dorota Mazur
Czas goni nas, więc z braku czasu pewnego dnia na autostradzie zorientowałem się że pali się rezerwa i czas nakarmić auto na pobliskiej restauracji dla samochodów. Patrze na ceny, 2,05e za 95, pojebało no ale nic, tankuje do pełna i parkuje w pobliżu bo jeszcze do klopa bym skoczył a nie chce tamować ruchu. Po wspaniałomyślnym sukcesie mojej operacji, wracam do auta i widze obok piękny czarny jaguar oldschoolowy rocznik, no fajny bardzo fajny myślę sobie, szkoda tylko że zaparkował beznadziejnie bo mnie deczko zastawił, dzięki czemu moje auto było niczym sardynka ściśnięta niczym świeża pomarańcza. No nic, wsiadam, cofam powoli, wywijam kierownicą by go nie zachaczyć no i spojrzałem w lewo i widzę parę starszych ludzi w tym jaguarze machają do mnie i przepraszają za beznadziejne zaparkowanie. Milutko mi się zrobiło, odmachałem "geen probleem" odpowiedziałem i z bananen na twarzy odjeżdżam ku zachodzącemu już słońcu bo to tak po 18 już było. Niby nic, ale przypomne sobie starszych ludzi w Polsce i ich zwalanie winy na młodych o wszystko to już miałem chęć sięgać po kable. Ogólnie życie starszych osób w tym kraju to inna historia, niektórzy w wieku 60-70 lat, mając hajs odłożony korzystają z życia płynąc na rejsy żaglówką czy jachtem, podczas gdy moi dziadkowie dogorywali na wsi w nieszczęściu czekając tylko na zakończenie ich niedoli. Ehh, życie. #holandia #wspomnienia #zycie pokaż całość
Prezes Energi: nie możemy sami finansować budowy zapory na Wiśle Włocławek (PAP) - Budowa drugiego stopnia na Dolnej Wiśle nie może być w całości przedsięwzięciem komercyjnym spółki Energa SA, ale powinna być współfinansowana też ze środków spoza firmy - powiedział w środę we Włocławku prezes firmy Mirosław Bieliński. "Z uwagi na to, że Energa jest firmą komercyjną, ma kilkanaście tysięcy akcjonariuszy, my musimy zadbać o odpowiednio wysoki poziom rentowności inwestycji. Dzisiaj obawiamy się, że budowa zapory na Wiśle nie jest odpowiednio rentowna. Będziemy szukać rozwiązań, które pozwolą nam na wykonanie tej inwestycji, a jednocześnie nie obciążą w 100 procentach wszystkimi nakładami Grupy Energa" - podkreślił prezes podczas konferencji prasowej. Wskazał, że współfinansowanie przyszłej inwestycji ze środków spoza firmy uzasadnia to, że zapora spełniłaby nie tylko funkcje energetyczne, ale też np. poprawiłaby bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. "Ostatecznego kosztorysu inwestycji nie mamy, bo nie mamy decyzji lokalizacyjnej, jak też decyzji środowiskowej, która będzie pewnie nie wcześniej niż za rok. Na podstawie analiz, które dotychczas przeprowadziliśmy i opinii ekspertów trudno sobie wyobrazić, żeby całe to przedsięwzięcie mogło być komercyjne" - zaznaczył Bieliński. Wiceminister administracji i cyfryzacji Włodzimierz Karpiński - obecny na konferencji - podkreślił, że ze względu na biznesowy charakter przedsięwzięcia trudno mówić o prostym wsparciu z budżetu państwa, gdyż pomoc publiczna w krajach Unii Europejskiej jest ściśle reglamentowana. Zaznaczył, że państwo jest jednak odpowiedzialne za bezpieczeństwo i można znaleźć rozwiązanie w toku dwustronnych rozmów. "Nie wykluczam, że znajdzie to odzwierciedlenie na etapie Programu Bezpieczeństwa Powodziowego w Dorzeczu Dolnej Wisły. Wprost z budżetu państwa takiej możliwości dofinansowania nie ma" - dodał wiceminister. Prezes Bieliński zapowiedział, że w najbliższych tygodniach zostaną wskazane dwie potencjalne lokalizacje drugiej zapory na Dolnej Wiśle. Wcześniej Energa podawała pięć wstępnych lokalizacji: we Włocławku, w Przypuście i Nieszawie, a także dwie w miejscowości Siarzewo. Początek działaniom na rzecz budowy zapory poniżej Włocławka dało podpisanie w 2009 r. listu intencyjnego między Grupą Energa a Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej. Przyjęte wówczas wstępne założenia przewidują, iż planowana moc elektrowni może osiągnąć poziom od 60 do 100 MW, a jej średnia produkcja kształtowałaby się na poziomie ponad 500 tys. MWh rocznie. Jak podkreślono, wytworzenie takiej ilości energii w źródle odnawialnym pozwoli uniknąć emitowania do atmosfery ponad 500 tys. ton CO2. Termin realizacji inwestycji obliczano na około siedem lat, a uruchomienie prognozowano na połowę 2016 r. Wartość przedsięwzięcia oszacowano dekadę temu na ok. 2,5 mld zł. Działająca od 1969 r. elektrownia na Wiśle we Włocławku jest własnością Grupy Energa. Jej turbiny mają moc 160 MW, czyniąc ją największą elektrownią przepływową w Polsce. (PAP)